Na 19 lipca JRS Polska zorganizowało kolejną, comiesięczną wycieczkę. Tym razem celem były Góra Kalwaria i Czersk, dwa miejsca, w których historii wystarczyłoby na kilka sezonów dobrego serialu. I to bez konieczności dopisywania fikcyjnych wątków!
Po ziarenku do Bochenka!
„Od ziarenka do bochenka”, to powiedzenie usłyszeliśmy na zamku w Czersku podczas warsztatów wypiekania chleba. Jednak w naszym przypadku nabrało ono zupełnie nowego znaczenia: po ziarenku do Bochenka! W tym zdaniu ukryty jest bowiem pewien przekaz. Od lat o. Grzegorz Bochenek SJ, prezes fundacji JRS Poland, niestrudzenie łączy, wspiera i otacza opieką ludzi przybyłych z różnych stron świata. Można więc powiedzieć, że my jesteśmy ziarenkami, a ojciec Bochenek naszym Aniołem Stróżem.
Ale wszystko po kolei…
Góra Kalwaria
Cudowna pogoda oraz interesujący program sprawiły, że pobiliśmy rekord frekwencji. Około 70 osób z Ukrainy, Białorusi i innych krajów zgłosiło się na wyprawę, która szybko przeistoczyła się w małą pielgrzymkę. Przy tak licznej grupie brakowało już tylko chorągwi i średniowiecznego herolda, czyli kogoś, kto szedłby na czele i wołał: „Uwaga, uwaga! Nadciąga wielka wyprawa JRS!”
Góra Kalwaria powstała w XVII w. jako Nowa Jerozolima, zgodnie z zamysłem jej założyciela, bp. Stefana Wierzbowskiego. Układ miasta, kościoły i kaplice miały przypominać pielgrzymom miejsca związane z męką Chrystusa. Zobaczyliśmy między innymi zabytkowe świątynie, dawny pałac biskupi, kolegium pijarów, ratusz oraz charakterystyczne miejskie jatki. Następnie spotkaliśmy się z o. Pawłem, marianinem opiekującym się niezwykle urokliwą kaplicą św. Antoniego, pięknie wkomponowaną w krajobraz wiślanej skarpy. O. Paweł opowiedział nam o historii tego miejsca, a także o trudach związanych z renowacją i opieką nad klasztornymi zabytkami.
Wisienką na torcie, a właściwie organowym finałem, był mini koncert. O. Paweł uruchomił miech, pompując powietrze do piszczałek, a dziewięcioletni Wadym, chłopiec z Ukrainy, zasiadł przy klawiaturze i zagrał piękną melodię. Zachwytom nie było końca. Okazało się, że do stworzenia niezwykłego koncertu potrzeba czasem tylko organów, odrobiny powietrza, utalentowanego dziecka i entuzjazmu ojca, który wie, jak uruchomić miech!
Poznaliśmy również żydowską historię miasta. Góra Kalwaria, nazywana w języku jidysz Ger, była jednym z najważniejszych ośrodków chasydyzmu w Europie. Do miejscowego cadyka przyjeżdżali pielgrzymi z wielu krajów. Krótko mówiąc, miasto miało międzynarodową sławę na długo przed pojawieniem się mediów społecznościowych, hasztagów, influencerów i zawodowych działów promocji.
Czersk, czyli trochę średniowiecza
Kolejnym punktem naszej wycieczki był zamek książąt mazowieckich w Czersku. Średniowieczne mury, trzy potężne wieże i piękny widok na dolinę Wisły zrobiły na nas ogromne wrażenie. Po wejściu na wieżę każdy mógł przez chwilę poczuć się jak książę mazowiecki albo królowa Bona kontrolująca swoje posiadłości. Niektórzy wyglądali nawet tak dostojnie, jakby za chwilę mieli wprowadzić nowy podatek albo wypowiedzieć wojnę sąsiedniemu księstwu.
Na zamku odbywały się pokazy oraz warsztaty poświęcone średniowiecznym tradycjom. To właśnie podczas warsztatów wypiekania chleba podsłuchałam hasło „od ziarenka do bochenka”, które natychmiast otrzymało w naszej grupie nowe, JRS-owe życie.
Królewskie ślady i zasłużony odpoczynek
Ostatnim punktem zwiedzania był tak zwany Wieczernik na Mariankach, czyli Sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego. Miejsce to rozsławił swoimi wizytami sam król Jan III Sobieski, który bardzo cenił o. Papczyńskiego i korzystał u niego z sakramentu spowiedzi. Jak widać, nawet król czasem potrzebował kogoś, komu można było szczerze opowiedzieć o swoich problemach.
Nasze trudy, w sumie około 18 kilometrów spacerowania, zostały należycie wynagrodzone. W gościnnie udostępnionej altanie obok Wieczernika czekała na nas prawdziwa biesiada: kiełbaski pieczone nad ogniskiem, warzywa, napoje i dobry humor, przyprawiony ukraińskimi piosenkami.
Było więc dużo historii, trochę zadumy, sporo schodów, piękne widoki, około 18 kilometrów w nogach i przede wszystkim dobry czas spędzony razem. Takie wycieczki pokazują, że Mazowsze potrafi zaskoczyć na każdym kroku. A JRS potrafi zebrać pojedyncze ziarenka z różnych stron świata i stworzyć z nich naprawdę udany Bochenek!
W czasie wycieczki odwiedziliśmy m.in. Kościół Wieczerzy Pańskiej nazywany również kościołem Opatrzności Bożej i chyba rzeczywiście Opatrzność czuwała nad nami tego dnia wyjątkowo uważnie. Przez całą wycieczkę towarzyszyła nam piękna pogoda, a burza najwyraźniej cierpliwie czekała na swoją kolej. Dopiero gdy ostatni uczestnik bezpiecznie wsiadł do autobusu, nad Warszawą rozpętała się prawdziwa ulewa. Nikt nie zmókł, nikt nie ucierpiał, a my otrzymaliśmy jeszcze jeden dowód na to, że tego dnia wszystko było znakomicie zaplanowane zarówno na ziemi, jak i nieco wyżej.
Pomysłodawcą i przewodnikiem tej fantastycznej wyprawy był nasz powszechnie lubiany Krzysztof Sójka. Nad całością czuwali o. prezes Grzegorz Bochenek SJ oraz o. dyrektor Dariusz Michalski SJ. Za organizacją, przebiegiem wycieczki i utrzymaniem porządku stała zaś niestrudzenie niżej podspisana.

Marta Pazdej

























