Jako środowisko solidaryzujące się z ubogimi, szczególnie z migrantami i uchodźcami tworzymy wspólnotę. Każda z relacji stanowi cegiełkę w budowaniu kultury towarzyszenia i wsparcia.
Za nami spotkanie z wolontariuszami, które odbyło się w środę 27.05. Uczestniczyło w nim kilkanaście osób. Mogliśmy się sobą ucieszyć, a także podzielić nadziejami oraz trudnościami towarzyszenia innym. Rzecz jasna, bywa, że nie jest łatwo być wolontariuszem. Natomiast uśmiech i bliskość refundują chwile zwątpień. Każdemu kto współuczestniczy w naszej misji: DZIĘKUJEMY.
Warto przypomnieć, że JRS współtworzy wiele osób: pracownicy, współpracownicy, wolontariusze. Wszyscy uczestniczymy w tej samej misji, choć każdy na różnym odcinku. Dzięki temu uzupełniamy się i współtworzymy nie tylko fundację, ale środowisko JRS. Wierzymy, że w taki sposób możemy mieć wpływ na budowanie nowej kultury spotkania i bliskości z innymi, którzy stają się coraz mniej obcymi, a bardziej jednymi z nas: naszymi sąsiadami, kolegami w pracy, sprzedawcami w sklepach czy członkami naszych wspólnot religijnych.
Działamy w różnych obszarach:
- 5 os. uczy j. polskiego osoby z Ukrainy
- 7 os. uczy j. polskiego osoby z innych krajów
- 4 os. uczą j. angielskiego
- 1 os. daje korepetycje z chemii
- 1 os. daje korepetycje z matematyki
- 1 os. wspiera w szkolnych zadaniach domowych dzieci z Ukrainy
- 4 os. wspierają migrantów od strony prawnej
- 3 os. zaangażowane są w organizację comiesięcznych wycieczek
- 1 os. prowadzi arteterapię dla dzieci z Ukrainy
- 1 os. odpowiada za kontakt z urzędami w kwestii pomocy socjalnej
- 1 os. odpowiedzialna jest za osoby z Ukrainy mieszkające w MG
- 1. os. jest foundraiserem
- 6 wspaniałych osób na co dzień pracuje w biurze (Dyrektor – o. Darek, s. Agata, Katya, s. Urszula, Basia, o. Rafał)
Dobrze, że jesteście. JRS jest odpowiedzią na znaki czasu, na zmieniającą się sytuację społeczną oraz globalną. Jest odpowiedzią Kościoła na sytuację wielu osób pozbawionych domu i swojej przeszłości: próbą towarzyszenia im i bliskości. Wierzymy, że miłość należy w pierwszej kolejności wcielać w konkretne czyny, a dopiero potem mówić o wierze i dobru. Wpatrzeni w Tego, który pozostaje naszą inspiracją, próbujemy wcielać Jego styl w codzienności.




